Drogę na wzgórze pokonała szybko. niebo tego dnia miało wyjątkowy odcień błękitu, pastelowo niebieski z lekkim odcieniem lawendy.
Gdy dotarła na miejsce było samo południe.
Siedząc w słońcu Indi patrzyła na góry, na ich piękne stoki porośnięte dorodnymi i wiecznie zielonymi drzewami.
Zamyśliła się
Nie mogę się oprzeć wrażeniu , że już tu kiedyś byłam , dawno temu
Jednak nie zastanawiała się nad tym dłużej, bo jej uwagę zwróciła bransoletka, którą miała na lewej ręce.
Zastanawiała się, dlaczego nosiła ją wyłącznie na lewej ręce. W tym momencie poczuła, że bransoletka zaczyna drgać, właściwie wibrować wokół jej ręki.
Indi zobaczyła coraz wyraźniej tworzącą się między bransoletką, a niebem złotą subtelną nić.
Nić była lśniąca i coraz bardziej widoczna, coraz bardziej „materialna”i wydawała się nie mieć końca.
Po obu stronach złotej nici tworzyła się tak jakby mleczna droga połyskująca złotym i srebrnym pyłem. Droga wyglądała jak mieniące się perłowe chmury z waty cukrowej.
Z oddali coraz wyraźniej słyszała wołanie, słyszała swoje imię.
Indiiiiiiiiii
Może nadszedł czas, bym poznała historię bransoletki, dowiem się od kogo ją dostałam, kto ją wykonał, dowiem się wszystkiego tego, co przez tyle lat życia na Ziemi nie dawało mi spokoju.
Może dowiem się dlaczego tu jestem, kto wymazał mi pamięć, dlaczego czuję takie połączenie z tym miejscem, skąd pochodzą niezwykłe sytuacje, których doświadczam tu, na Ziemi.
Podjęła decyzję
Idę
Jednak najpierw, jak to zwykle czyniła, gdy miała ważne, lub nieznane zadanie do zrobienia, wykonała rytuał ochronny.
Robiła go także zawsze przed snem, by nie pozostawiać swojego ciała bez opieki, gdy umysł w tym czasie buszował we Wszechświecie, bo jak wiadomo, umysł nie śpi nigdy.
Przywołała do siebie dużo koloru fioletowego, kolor połączenia z całym źródłem stworzenia we Wszechświecie. Fiolet nie tylko otoczył jej ciało , ale także przenikał ją na wskroś .
Utworzyła wokół siebie coś w rodzaju kokonu i posypała całość złotym pyłem, który niczym woalka pokrył cały kokon. Teraz nadszedł czas na uziemienie się, wybierała się w nieznaną drogę, nie mogła zostawić swojego ziemskiego ciała bez opieki.
Kolor brązowy był zwieńczeniem rytuału ochrony, to on uziemił ciało Indi . Umieściła wokoło lustra , skierowane na zewnątrz, co sprawiało, że była niewidzialna dla wszystkich ziemskich i astralnych istot.
Siedziała gotowa do drogi, drogi w nieznane, a przez głowę przelatywało jej tysiące myśli.
Jednak czuła, że jest bezpieczna, we wszystkim co robiła kierowała się sercem i intuicją, a w tej chwili serce podpowiadało.
Czuła, że dzięki podróży, w którą za moment miała się udać, zgłębi wiele tajemnic, zdobędzie informacje, których tak bardzo potrzebowała, a do których do tej pory nie miała dostępu.
Indi wiedziała, że właściwie życiem kierują tylko dwa uczucia , są nimi
Miłość i strach
Miłość sprawia, że jesteśmy nieosiągalni dla destrukcyjnych energii, mocy i bytów, natomiast strach to ich pożywienie.
Pożywienie, którego tak potrzebuje umierający Siewcy Obłędu.
Indi przeczuwała, że niebawem Siewcy Obłędu przekroczą wszelkie możliwe granice, aby pozyskać od ludzi silne energie lęku.
Ludzie nieświadomi, sami dostarczać im będą ogromną ilość energii, tym samym powodując zasilanie konającej chimery. Bez tej energii chimera by została unicestwiona już dawno. Z jednej strony ludzie pragną szczęśliwego życia, z drugiej zasilają to , co niszczy.
Brak w tym logiki prawda ?
Ale niestety jeśli człowiek nie wie, że jest manipulowany, to znaczy, że jest manipulowany
Dlatego dla Indi jedną z najważniejszych zasad , o której zawsze pamięta jest
Energia podąża za uwagą
Myślała, że gdyby wszyscy ludzie by stosowali tą zasadę, byliby szczęśliwsi i kreowali by swoje życie w zupełnie innych sposób.
Gdyby pamiętali zasadę, że podobne przyciąga podobne, mogliby wyeliminować ze swojego życia większość tego co im przeszkadza spokojnie żyć.
Nie chodzi o to, że wyznawała zasadę tworzenia iluzji, że rozgraniczała :
To jest pozytywne, a tamto negatywne.
Informacje, które docierają nie są, ani negatywne, ani pozytywne, są neutralne. To ludzie, każdy z osobna dają znaczenie każdej informacji, dodatkowo włączając w to emocje.
To emocje sprawiają, czy informacja działa destrukcyjnie, czy też nie.
Indi wie o tym doskonale i zbiera informacje, by wiedzieć jakie decyzje podjąć, co zrobić, gdy zajdzie potrzeba. Dlatego na wszelkie napływające informacje patrzy z pozycji obserwatora.
Myślała teraz o tym, że czas ziemski ma się nijak do czasu we Wszechświecie, a tam za chwilkę miała się udać. Wiedziała, że czas jest fikcją i nie o to chodziło. We wszechświecie wszystko przebiega szybciej niż na Ziemi i zadawała sobie sprawę, dlatego chce wrócić przed nocą.
Zawsze była przeciwna tak zwanemu „wychodzeniu z ciała” , jest to niebezpieczne . Wielu ludzi na Ziemi tego próbowało i próbuje, jednak nie uważała tego za dobry pomysł.
Teraz także nie miała zamiaru zmienić swoich zasad, ponieważ czym innym jest „wychodzenie z ciała za pomocą różnych technik znanych ludziom, a czym innym korzystanie z zasobów własnego umysłu, własnej podświadomości.
Robiła to przecież codziennie , tak jak wszyscy ludzie na Ziemi podczas snu. Umysł przecież nie znajduje się w głowie, lecz jest eteryczną częścią każdej istoty, zlokalizowaną nad głową, zapisaną też w ciele i połączoną z całym Wszechświatem.
Każdemu człowiekowi odradzała także poddawanie się hipnozie. Z prostego powodu.
Aby poddać się hipnozie , potrzeba nadludzkiego zaufania do osoby hipnotyzera. Hipnotyzer jest także człowiekiem, posiadającym programy, schematy myślowe, przekonania.
Hipnoza natomiast , to wyjątkowe połączenie z podświadomością. Istnieje możliwość, że hipnotyzer, pomimo doświadczenia i najszczerszych chęci przekaże osobie poddanej hipnozie swoje myślokszałty.
Nie obawiała się o to, co tam zastanie, czuła się bezpiecznie, a ochrona którą zastosowała wcześniej, była tylko i wyłącznie na jedną okoliczność, zanim dotrze co celu, musi minąć niski i wysoki astral, innej drogi nie było.
Zaczęła podróż „płynąc” lekko po mlecznej drodze, która migotała w słońcu wzdłuż złotej nici z którą była połączona …
Do zobaczenia za chwilkę ~ Gratiana

